Alkoholicy, którzy przyznali, że jest z nimi źle, paradoksalnie znajdują się w lepszym położeniu niż ci, którzy wciąż jeszcze racjonalizują swój nałóg. Uzależnienie tak steruje myśleniem i wolą, że tylko ludzie przyciśnięci do muru potrafią zdobyć się na krok w kierunku zmian, w których podstawą jest abstynencja od alkoholu.
Bardzo często zdarza się, że skala win i wciąż aktywne mechanizmy nałogu nie pozwalają zrobić kroku naprzód. Wielokrotnie już podkreślaliśmy jak istotna jest pomoc fachowców: alkoholików z doświadczeniem, którzy chcą się nim podzielić, terapeutów z ośrodków odwykowych lub psychologów, kształconych w tym kierunku.
Potrzeba sporo czasu, solidnej pracy nad sobą i fachowej opieki by potrafić spojrzeć na siebie z dystansem pozwalającym na analizę własnego postępowania w czasie choroby. To nie jest proste, a w samoocenie niemal niemożliwe.
Trzeba pamiętać, że alkohol mimo działania euforycznego, w rzeczywistości jest środkiem wzmagającym obniżony nastrój. Alkoholik czynny pozostaje w trwałym przygnębieniu, choć alkohol wyłącza jego odczuwanie. Podobnie jak tabletka przeciwbólowa nie usuwa źródła bólu, a jedynie od niego odcina. Alkoholik nie pijący jeszcze przez wiele miesięcy po zaprzestaniu picia, odczuwa skutki wieloletniego katowania się środkiem wzmagającym depresję.
Po jakimś czasie to mija, gdyż przestaje być chemicznie regulowane, chyba, że świadomość odcinana jest innymi środkami zastępczymi np. farmakologią. Na taki moment wytrzeźwienia trzeba być gotowym. To czas który zmienia postrzeganie rzeczywistości, ludzi i siebie. Wstrząs może być tak wielki, że spowoduje powrót do picia. Niektórzy z poczuciem winy nie poradzą sobie nigdy i nawet po dłuższych epizodach abstynencji zawsze zwrócą się w stronę alkoholu bądź innego uzależnienia. Nie chodzi tu nawet o skalę win, co o brak zdolności do wybaczenia sobie.
Aby przejść przez ten okres łagodniej, trzeba wprowadzić coś systematycznego. Bardzo dobrze sprawdza się regularne uczestnictwo w spotkaniach AA. Samotność w problemach to najgorsze rozwiązanie. Trzeba też pamiętać, aby zajmować się jedną rzeczą. Nie uda naprawić się pochopnie wszystkiego na raz. Dobrze jest mieć listę priorytetów. Bardzo pomocne jest zdanie - najpierw rzeczy najważniejsze - w których prym zawsze wiedzie trzeźwość.
Czasem można uznać, że najważniejsza jest rodzina, praca, ale bez trzeźwości można to tylko stracić. Jedyne co alkohol naprawdę rozwiązuje to rodziny, umowy o pracę, przyjaźnie, konta bankowe, komórki wątrobowe. Z pewnością są tacy ludzie, którym alkohol przynosi ukojenie, ale nie są nimi alkoholicy. Z kiszonego ogórka nigdy już nie zrobi się świeżego. To prawda, którą trudno przyjąć gdy w grę wchodzi całkowita rezygnacja z alkoholu. Jednak doświadczenie wielu pokazuje, że gdy życie staje się atrakcyjną przygodą, a trudne sprawy się prostują alkohol przestaje być potrzebny do czegokolwiek.
W kolejnych odcinkach skupimy się na konkretnych wskazówkach i pułapkach, z którymi decyzja o abstynencji się wiąże. Trzeźwy alkoholik może uwolnić się od wstydu, potępienia, poczucia winy i lęku przed zdrowym życiem.
Jaras Ela
od jakiegoś czasu czytam te wypociny dot. alkoholizmu. rzygać mi się chce. powtórka książkowych wywodów, bez odniesienia do tzw. realu. kim jest autor/ka? pracował/a z uzależnionymi? co wie o nich poza paru książkami? melibruda to guru? haha, ale niech bedzie... aa to koleczko rozancowe, juz sam fakt, gdzie sie spotykaja, niewazne, czy w elblagu, czy gdzie indziej, ale to zawsze parafia katoli!!! jezus ci pomoze... jak mialby pomoc, to by nie dopuscil byl do tego... ale katolki maj inne wutlumaczenie... FUJ!!!!!!
nie chlać
A nie Pomyślałeś że może Kościół widzi takie zagrożenie i w jakiś sposób reaguje, a całe miasto (urząd) nie widzi problemu? Najpierw pomyśl zanim napiszesz takie wypociny
Ja też czytam i to są bardzo dobre teksty, autor wie o czym pisze, widać miał albo ma do czynienia z tematem. Jad tryskający z wypowiedzi TUiWU sugeruje, ze ten problem bardzo go dotyczy, tylko sam sie przed tą świadomością broni. Współczuję i raczę przejrzeć na oczy.
To bolesny temat , wymaga wielu wysiłków , ale efekt może być piękny, OBY wysiłek wszystkich, którzy chcą być trzeźwi, doprowadził do szczęśliwego Nowego życia bez tego złego ducha