Znamy już wyniki badania niedzielnych praktyk religijnych i przyjmowania komunii św. - Dominicantes i Communicantes, za rok 2013. W diecezji elbląskiej dane z ostatnich czterech lat są alarmujące; spada bowiem uczestnictwo wiernych w eucharystii. W tym roku jest jeszcze gorzej, gdyż po raz pierwszy od dekady liczba wiernych biorących udział w sumie spadła poniżej 30 proc. We mszy św. uczestniczy już co trzeci elblążanin. Czym wyjaśniać to zjawisko?
Praktyki religijne Polaków każdego roku bada Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) w Warszawie. Swój raport opiera na danych przesłanych przez parafie, które w wybraną niedzielę liczą ile osób przyszło na mszę (dominicantes) i ilu wiernych przyjęło komunię (communicantes). W 2010 roku diecezja elbląska liczyła sobie 430 tys. katolików skupionych wokół 157 parafii (diecezjalnych i zakonnych). Z raportu opublikowanego przez Instytut wynika, że od czterech lat, sukcesywnie w diecezji elbląskiej spada liczba osób uczestniczących we mszy św. - w 2010 roku w eucharystii brało udział 30,3 proc. katolików z naszej diecezji, w 2011 - 30,1proc, a w 2012 roku – 29,4 proc.
W 2013 roku elbląskich katolików uczestniczących we mszy św. było jeszcze mniej - zaledwie 28,4 proc. Co jednak ciekawe na podobnym poziomie od lat utrzymuje się deklaracja w przyjmowaniu komunii św. (2010 - 12,3 proc., 2011 – 12,2 proc., 2012 – 12,6 proc., 2013- 12,3).
Księża o problemie mówią niechętnie - Ja nie wiem, ale gdybym tak policzył, to u mnie na mszę chodzi może 8-10 proc. wiernych. Ale proszę nie podawać, jaka to parafia, bo będzie wstyd - tłumaczy jeden z elbląskich proboszczów. - Podczas każdej wizyty duszpasterskiej przychodzimy do wiernych z dokumentacją i pytamy, czemu nie widzimy ich na mszy. Odpowiadają, że często chodzą do innego, niż parafialny, kościoła. Ile w tym prawdy? Każdy widzi po wynikach badań.
Zły czas dla wiary czy zwiększona liberalizacja poglądów?
Skąd taki odpływ wiernych i czy z pustką w kościołach można walczyć? - To, że Polacy przestają chodzić do kościoła nie oznacza, że masowo tracą wiarę w Boga - mówi ks. Dariusz, wikary z jednej z elbląskich parafii. - Osoby, które rezygnują z uczestniczenia w niedzielnych mszach wcale nie przestają identyfikować się z Kościołem. Zamiast mszy wybierają jednak spotkania z rodziną, kino lub sport.
Księża odpływ z wiernych z Kościoła tłumaczą też brakiem jednego, charyzmatycznego lidera, który katolików mógłby skierować z powrotem na drogę wiary. Jak jednak wskazuje ks. Dariusz, niewątpliwie taką osoba jest teraz obecny papież Franciszek I, który swoją postawą zmienia zastany i kostyczny obraz Kościoła Katolickiego także w jego bastionie, czyli w Watykanie.
Ale przyczyną coraz mniejszej liczby regularnie praktykujących są także inne zjawiska socjologiczne; swoista liberalizacja poglądów wiernych i rosnący dystans do hierarchii kościelnej. Kościół Katolicki w Polsce od lat nie może sobie poradzić ze skandalami z udziałem duchownych, czy apostazji księży cieszących się autorytetem. Czy za powyższe wystarczy tylko powiedzieć "przepraszam" i liczyć na to, że odpływ wiernych z Kościoła Katolickiego, a szczególnie ludzi młodych, ustanie?
Po przeczytaniu artykulu w Wyborczej o odprawach jakie dostaja i ile zarabiaj ksieza ikatecheci jeszcze zmiejszy sieliczba wiernych
co pieniążki czarnej hołocie uciekają ? bardzo dobrze.... albo utrzymują się z tego co od Państwa Polskiego biorą albo wyłącznie z datków z naciskiem na to drugie...
Aż dziwne, że nikt nie powiązał tego z coraz mniejszą liczbą ludzi w mieście.
wierzę w Boga ale nie wierzę w chory kler. Chodząc na mszę słyszę z ambony jakim to nie jestem złym człowiekiem. Poucza mnie osoba, która czasem ma więcej na sumieniu niż ja. Księża zamiast dawać dobry przykład i dzielić się z potrzebującymi "rozbijają:" się BMW i mercedesami, mieszkają w super chatach (plebania czasem większa od kościoła), mają najnowsze sprzęty. Pouczają jak mam żyć a nie stanowią przykładu. Do kościoła nie muszę chodzić żeby spotkać Boga bo więcej Boga jest na polu niż w dzisiejszym kościele
masz rację "kolo"
Samo słowo liberalizacja, jest przez wielu, błędnie, kojarzona, ma z jakichś względów negatywny wydźwięk. W nagłówku zadajecie Państwo pytanie w zasadzie retoryczne. To ani zły czas ani (tfu! ;)) liberalizacja. Po prostu ludzie stopniowo, acz zaskakująco powoli idą po rozum do głowy. A że przy okazji ci posiadający "jedyną właściwą drogę życiową", w duchu chrześcijańskim psioczą na "takich jak ty" (czyli m. in. ja), wyzywając i besztając radośnie bez zastanowienia i refleksji, to już inna, przykra, sprawa. Swoją drogą że paru z nas jest strasznie dwulicowych, zatem dajemy powody...
Księża te byki za dużo zarabiają!!! Jezus był skromny ubogi a oni co wyrabiają gwałcą chłopców i małe dziewczynki,jeżdżą limuzynami zamiast rowerem albo piechotą,a jakie żarcie mają,jakie papierosy palą o ho ho daleko im do tego co było 2000 lat temu. zlikwidować celibat,zabrac im majątki i czekać aż wiara na nowo zagości w sercach ludzi
Tych pasibrzuchów dawno już należało popędzić na cztery wiatry. Należy znieść celibat, niech mają żony,dzieci,rodziny, niech żyją tak jak inni ludzie,wtedy poznają co to jest normalne życie,bez potrzeby gwałcenia nieletnich.molestowania i innych świństw jakie wyczynają.A gdy już się trafi jakiś mądry,szlachetny i chce ludziom mówić prawdę,wtedy sę go wyrzuca z kościoła, z parafii i wyklina bo jest be.Bóg jest wszędzie i można z NIM rozmawiać bez pośredników wierząc, że wysłucha w lesie,nałące,nad wodą i w domu. Wierząca nie praktykująca.
Religia jest dla osób prymitywnych...
przejrzeli na oczy