W listopadzie 2008 roku dokonaliśmy kontrolnego zaraczenia jednego z żuławskich kanałów. Towarzyszyła temu konferencja „Raki na Żuławach”, podczas której przedstawiliśmy projekt wprowadzenia hodowli raków w tym, mocno „ukanałowionym” regionie. Dwa lata po tym wydarzeniu dokonaliśmy sprawdzenia, czy raki przeżyły dwie zimy, a jeżeli tak, to w jakiej są kondycji - mówi Jerzy Wcisła dyrektor Biura Regionalnego Urzędu Marszałkowskigo w Elblągu.
Kontroli dokonał dr Dariusz Ulikowski, który w Zakładzie Rybactwa Jeziorowego w Giżycku od kilkunastu lat przeprowadza badania raków. Jest jednym z najbardziej kompetentnych fachowców w dziedzinie odnawiania gatunków raków w Polsce.
Na pełny raport z badania kontrolnego jeszcze musimy poczekać, ale już wiemy, że rakom w kanałach żuławskich nie zagrażają nieroztropnie sprowadzone gatunki obce, w tym rak pręgowaty (amerykański) – sam odporny na dżumę, lecz zarażający nią inne gatunki. Była to największa groźba dla planów restytucji raków rodzimych na naszym terenie.
Raki przetrwały dwie ostre zimy, choć okazało się, że znacznie mniej kanałów spełnia kryteria, które mogłyby pozwolić na gospodaczą hodowlę raków. Przy tak ostrych zimach, jak ostatnie raki potrzebują kanałów o głębokości co najmniej 1,5 m – a to trudny warunek do spełnienia, szczególnie na Żuławach Elbląskich. Problemem są też pracujące pompy, które regulują przepływy i poziomy wody w kanałach. Z tych powodów wiele raków wywędrowało z miejsca zaraczenia na bardziej spokojne wody – być może nawet do jeziora Druzno. Jest to możliwe, bo jak informuje dr. D. Ulikowski, rak potrafi przemieszczać się w poszukiwaniu lepszych warunków na odległość 200 metrów dziennie.
- Po uzyskaniu pełnego raportu będziemy podejmowali dalsze decyzje. Widzimy jednak sens w podejmowaniu działań na rzecz restytucji raków na Żuławach i szukania możliwości hodowli gospodarczej. Przypomnę, że nasze działania już spowodowały objęcie raków Programem Operacyjnym Ryby 2007-2013. Wyniki badań otwierają możliwość skorzystania ze środków unijnych.