Hałas, krzyki, picie alkoholu, śmiecenie, wandalizm czy zakłócanie ciszy nocnej, to problemy, z jakimi zmagają się mieszkańcy ul. Giermków. Na uciążliwe zachowanie zwróciła uwagę jedną z czytelniczek info.elblag.pl
W Elblągu wiele jest miejsc owianych „złą sławą”, kiedyś za niebezpieczną dzielnicę uznawano Zawodzie, Zawadę czy okolice ul. Browarnej. Jednak jak twierdzi nasza czytelniczka, aktualnie niebezpiecznym miejscem jej zdaniem jest ul. Giermków, gdzie uciążliwym problemem stali się wandale, którzy od czasu do czasu lubią nabroić.
Problem zanieczyszczania ulicy i licznych aktów wandalizmu jest prawie na porządku dziennym, informuje nasza czytelniczka.
Mieszkam tu od roku i szczerze mówiąc, jak dla mnie jest to najgłośniejsza i najbardziej niebezpieczna dzielnica Elbląga. Przez cały dzień na ulicach dookoła naszych bloków słychać rozpędzone auta a wieczorami, często późną nocą, pijaną młodzież wracającą ze Starego Miasta. Pomijam fakt zniszczonych ławek, które znajdują tuż obok Szkoły Podstawowej nr 21, bezdomnych, licznych butelek i papierów porozrzucanych gdzie tylko się da i ciągłe dewastowanie elewacji szczególnie w przejściu między blokami
-mówiła czytelniczka info.elblag.pl
Jednak wedle zapewnień innych lokatorów bloków przy ul. Giermków, rażącego zanieczyszczania terenu nie ma, ze względu na codzienne prace porządkowe wykonywane przez pracowników Zarządu Zieleni Miejskiej. Jak twierdzą niektórzy mieszkańcy, akty wandalizmu to pojedyncze sytuacje. A do hałasu można się przyzwyczaić.
Brudno u nas? Nie powiedziałabym. Codziennie panie tu sprzątają, dbają o rośliny, kiedy trzeba. A głośno było tu zawsze, w końcu mieszkamy obok ulicy, można się przyzwyczaić. Mnie osobiście przeszkadzają wyzwiska młodych ludzi wobec siebie nawzajem i puszczanie muzyki na cały regulator, ale widać taka teraz moda
-mówiła pani Teresa, mieszkanka bloku przy ul. Giermków.
Jak poinformował nas Jakub Sawicki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu - od początku roku na całej długości ulicy Giermków było 120 interwencji. Były to głównie interwencje związane z zakłócaniem porządku, spożywaniem alkoholu czy interwencje domowe.
Ulica giermków jest patrolowana regularnie i wynika to z dyslokacji służby. Nie jest to teren szczególnie zagrożony przestępczością oraz nie interweniują tam policjanci częściej niż na innych ulicach. Jeżeli czytelniczka zauważyła jakieś akty wandalizmu, to jak najbardziej może je nam zgłosić. Albo poprzez KMZB (Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa - przyp. red.) albo osobiście. Należy jednak odróżnić informację do KMZB od złożenia zawiadomienia osobistego o przestępstwie.
-dodał Jakub Sawicki.
Co w sytuacji, gdy jesteśmy świadkami wandalizmu? Najlepiej zgłosić się do dzielnicowego jeśli sytuacja ta się powtarza. Niereagowanie może tylko pogłębić problem i oznaczać społeczne przyzwolenie na tego rodzaju zachowanie.
Czy niebezpieczne zachowania w rejonie ul. Giermków zauważają też inni nasi czytelnicy? Jeśli tak, prosimy o informację.
Właśnie za pilnowanie porządku w mieście SM dostała podwyżkę pensji i karocę. Giermków, to rzut beretem od siedziby wybitnie potrzebnych . Niestety Giermków to też zbyt blisko komendy policji. Ale w mieście jest wesoło.
centrum miasta!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten element zakłóca życie mieszkańcom całego miasta. To samo występuje nadal w tych dzielnicach, o których napisano w artykule. Interwencje Straży Miejskiej są mało skuteczne z tego względu, że zarówno prawo jak i przepisy o strażach miejskich/gminnych niejako wiążą im ręce w tych sprawach. Ponadto każda bardziej energiczna reakcja spotyka się z totalną krytyką różnych środowisk. Dopóki nie zostanie jednoznacznie ustalone, że takie przypadki, w tym traktowanie zwykłych meneli i różnego rodzaju chuliganerii jako osoby wymagajace pomocy, ma być tępione i odpowiednio karane to te zdarzenia będą się nasilać. Czas na faktyczne podjęcie działań ograniczających takie przypadki.
Tak jest tam od wielu lat i dopiero teraz ktoś krzyknął
paraodia to w centrum miasta a nieroby ze straży miejskiej dostają teraz nagrody, no śmiech na sali.
Pamiętam jak z tej bramy wyszla kobieta wystraszona, zapłakana mówiąc, że ją właśnie okradziono. Złapałem dwoje nastolatków, zadzwoiempo po Policję i po około 40 minutach ich puściłem. Kobieta była załamana, a ja nie chciałem więcej problemów.
powszechny dostep do broni palnej ktory skutecznie blokuje PO, moglby rozwiazac ten problem. Mysle ze wielu patolusow zostaloby wytluczonych jak dziki na mierzeji wislanej.
A ja się pytam skąd te żałosne pretensje do straży przecież policja podobno regularnie patroluje ten rejon jak wynika z wypowiedzi rzecznika.i nie widzi tam wielkiego problmu.Och zapomniałem zwyczajowo o wszystko trzeba oczerniac SM.Skoro tam tak dobrze płacą to czemu nie ma chętnych.Pozdrowienia dla SM i Nie zazdroszczę wam tej roboty za te marne 2000 tys.
A co może biedny dzielnicowy?? Wysłać nad na 1000 lecia, a tam co mogą?? Sprawę umorzyć.
do Kamyk 2000 tysięcy to będzie chyba ze 2 duże bańki.