Mężczyźni, którzy ukradli metalowe elementy z remontowanego przykościelnego klasztoru w Elblągu odpowiedzą za to przed sądem. Fragmenty rynien trafiły do punktu skupu złomu. Policjanci ustalili dwóch sprawców, którzy w odstępach dwutygodniowych, kolejno okradali remontowany obiekt z miedzianych elementów. Kodeks Karny przewiduje za ten czyn kare nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Jest 12 listopada 2012 roku. Nieznany mężczyzna wspina się na rusztowanie przy ul. Bema. Wchodzi tam i odczepia fragmenty metalowych rynien. Niesie je następnie do punktu skupu złomu. Tam za niewielką kwotę sprzedaje pozyskany „towar”. Policjanci niedługo po tym zdarzeniu zatrzymują go. Jest to 36-letni Krzysztof W. Mijają kolejne dwa tygodnie, a kradzież powtarza się. Scenariusz jest bardzo podobny. Tym razem policjanci zatrzymują innego mężczyznę. Jest nim 20-letni Adam D. Straty jakie spowodowali obaj sprawcy to łączenie kwota około 1000 złotych. W skupie złomu nie otrzymali nawet jednej czwartej tych pieniędzy - odpowiedzą natomiast za przestępstwo i za faktyczne starty. Za kradzież Kodeks Karny przewiduje karę nawet do 5 lat pozbawienia wolności. 20-latek odpowiadał już za podobne przestępstwa – odbywał nawet karę pozbawienia wolności. O dalszym losie obu mężczyzn zadecyduje sąd.
mł. asp. Krzysztof Nowacki oficer prasowy KMP w Elblągu