Sezon koszykówki w drugiej lidze za nami. Historyczny sezon, bo pierwszy na takim szczeblu dla Elbląga. Chłopaki z Energa Basketball Elbląg zajęli 9 miejsce, w 16 zespołowej tabeli i utrzymali się na tym poziomie. Czy ten projekt ma szansę na kolejny krok?
Awans do drugiej ligi był pewny, ale oczywiście z emocjami. Wygrane oba turnieje kwalifikacyjne i udowodnienie sobie, że trzecia liga to za niski poziom. Pozostawało pytanie, co będzie wyżej.
Gracze trenera Arkadiusza Majewskiego łączyli swoją grę z obowiązkami zawodowymi. To sprawia, że trzeba docenić każdy ich sukces i fakt, że w takiej sytuacji, potrafili się postawić wielu lepszym ekipom. Nadmierna krytyka może dotyczyć zawodowców, a nie pasjonatów. Jednak to nie znaczy, że od utalentowanych ludzi, nie możemy oczekiwać postępu.
Energa była idealnym średniakiem. 15 wygranych i 15 porażek to pokazuje. Bilans 9-6 u siebie i 6-9 na wyjeździe. Gdyby nie frycowe w pierwszych meczach, play-offy były osiągnięte.
Zespół został wzmocniony Mateuszem Stawiakiem, doświadczonym koszykarzem, który wygrał tę ligę w poprzednim sezonie, w barwach Noteci Inowrocław. Wychowanek Truso wrócił i był wartością dodaną. Był drugim, po Przemysławie Zamojskim, najlepiej punktującym (14,0 na mecz). Potrafił rzucić z dystansu, ale i faulował. Średnio 3,68 fauli na spotkanie, co utrudniało grę drużynie w wielu meczach.
Do składu dołączył Sebastian Kloska. Jego atutem były celne trójki. Odkryciem był jednak Radosław Świdziński. Drugi rozgrywający rozpoczął występy w 2025 roku i miał udaną końcówkę sezonu. Potrafił rzucić za trzy i wejść skutecznie pod kosz.
Liderem był oczywiście Przemysław Zamojski. Olimpijczyk w pewnym momencie był najlepszym koszykarzem całej ligi (do momentu, gdy występował, przed wyjazdem na 3x3). Jako 38-letni zawodnik grał najwięcej, ze wszystkich koszykarzy, z 4 grup drugiej ligi! Jego wkład w utrzymanie i 9 pozycję był oczywisty: 22,5 punktu na mecz, 80,8% z osobistych, najwięcej zbiórek w obronie (6,8) i przechwytów (2,2). Najwięcej także strat, ale to wynikało z wielu prób podań.
Graczem zespołowym był Kacper Jastrzębski. Jego 198 cm przydawało się pod koszem. Ponad połowa rzutów za 2 wpadała, później częściej trafiał z dystansu. Średnio 9,7 zbiórki w meczu (14 miejsce w całej drugiej lidze). Rezerwy ma jeszcze duże.
Sportowo niedosytem był początek. Porażki z oboma zespołami z Gdyni, które znalazły się za Elbasket w tabeli, przeszkodziły w awansie do play-off. Wyjazdowa niemoc także nie pomagała (pierwsze zwycięstwo w delegacji dopiero w grudniu). W wielu meczach były spore przestoje, wahania nastrojów i utraty przewag.
Energa walczyła jak równy z równym z najlepszymi, ale minimalnie przegrywała te boje (Zgierz, Międzychód). Potrafiła wygrać 5 razy z rzędu (min. z Gnieznem, 3 miejsce) i przegrać 5 razy z rzędu. Znamienna była również porażka wyjazdowa we Władysławowie, w zasadzie decydująca o braku play-off.
Elbasket poznał tę ligę, zyskał nowych sponsorów i zebrał bezcenne doświadczenie. W przyszłym sezonie, bogatszy o tę wiedzę, powinien powalczyć o górną ósemkę. Przeszkodą będzie jednak fakt, że liderzy zespołu mają już w okolicach lub ponad 30 lat. Coraz trudniej będzie dotrzymać kroku młodzieży, która gra w większości w tej lidze, w innych klubach. Jednak na pewno elblążanom nie zabraknie pasji do koszykówki.
Statystyki:
Tabela:
BRAK ZAMOJA